Powoli wszystko się ustatkowało, moje myśli zeszły na właściwy tor, uświadomiła sobie wiele spraw.
dużo rozmów z samym sobą, dużo pustych słów i wniosków które nie pociągają za sobą żadnych konkretnych działań.
Chciałabym być troszkę mniej leniwa, wtedy świat byłby piękniejszy .
Ciekawe ile dni jeszcze wytrzymam w obecnym stanie ducha, oby jak najdłużej
Błogie nicnierobienie, totalny brak natchnienia i motywacji.
Aktywne życie rozpocznę "od jutra", teraz po prostu sobie niezobowiązująco jestem upijając się wolnością.
Jest mi tak dobrze ,że nawet nie chce mi się kontemplować co mam w zwyczaju czynić.
Ludzkość na każdy kroku mnie rozczarowywuje...no cóż im jest się starszym tym jest się bardziej świadomym świata.
boże Błagam Cię wyrwij mnie z ramion obojętności, bo w niej umieram, nie mam już siły być w tym wszystkim sama.
Wiedząc jak bardzo ludzie są zakłamani przynajmniej nie mam wyrzutów sumienia zachowując się jak suka.- niczego nie żałuję - mądre słowa.
Dzięki informacjom , które całkiem przypadkowo do mnie dotarły zdałam sobie sprawę ,że nie mam czego opłakiwać ani żałować. tak miało być. Jeszcze niedawno prześladowałeś mnie w snach, nawet w nocy nie
znajdowałam ukojenia, każda czynność naznaczona była Tobą.
Kilka niewypowiedzianych słów , celnie trafiło w samo centrum mojego ośrodka nerwowego , no cóz- mam bujną wyobraźnię. a Ty jesteś zakłamany.
Ludzie , którymi się ostatnimi czasy otaczam pozwolili mi zrozumieć
parę twoich kłamstw zmieniło mój tok myślenia
Nie , nie mogę powiedzieć ,że nie kocham , nie będę oszukiwać .
Po prostu wiem ,że to nie miało i nie ma sensu bo z dzieciakami nie bawię się w uczucia.
Whatever, sporo Ci zawdzięczam
Pamiętam jak się wstydziłam, peszyłam, chowałam wzrok na pierwszym spotkaniu.
jak pierwszy raz wziąłeś mnie za rekę. pamiętam pierwszy pocałunek, taki delikatny. pamiętam też jak zamilkłeś, jak się przestałeś odzywać ... odszedłeś.
Czasami tak tęsknię, że nie wiem co zrobić z rękoma, z całym ciałem. Najlepiej wtuliłabym twarz w twoją szyję, cały czas wąchała Twoją koszulkę pachnącą proszkiem do prania i delikatnymi perfumami, dłoń wplotłabym w brązowe włosy i zacisnęła na nim z całej siły ramiona. Nie dałabym Ci najchętniej oddychać . musiałbyś mnie przytulić tak mocno żebym poczuła ból w plecach i ciepło okalające serc . Teraz tak tęsknię.
"A najgorzej jest wieczorami. Kiedy każda pozycja, aby zasnąć, jest niewygodna, każda piosenka trwa przez nieskończoność, a na skraju kołdry siedzi ten mały skurwiel, i mówi "Płacz, albo pij, albo i jedno i drugie." Kiedy herbata stygnie szybciej, niż ustawa przewiduje, wcale nie chce być słodka, kiedy pod poduszką nie ma ani jednej kostki czekolady, wszyscy, do których można napisać, śpią albo nie mogą odpisać... Kiedy litery w książce ci się rozmazują, ledwo widzisz, leżysz z głową zakrytą dla pewności ramionami, jest zimno... Kiedy myślisz sobie "Przecież wszyscy inni sobie ułożyli życie, tak, czy inaczej, ale jest im dobrze. A czemu ja tak nie mogę?", i nie widzisz odpowiedzi... wiesz, że jest blisko, ale jej nie ma. Kiedy mówisz sobie "O nie! Będzie dobrze, bo MUSI być dobrze", ale wiesz, że nic na siłę, i że nawet większy młotek nie pomoże. Kiedy na półeczce cichutko i spokojnie leży coś ostrego, błyszczy, i woła "Pobaw się ze mną! Może cię ugryzę, może nie..." Tak. Stanowczo wieczory są najgorsze."





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz