Cholernie mi źle chciałabym pozbyć się uczuć...Kochać kogoś bez wzajemności- nikomu tego nie życzę , naprawdę.
sytuacja bez wyjścia ... tak właściwie nawet nic się nie zaczęło więc bez wejścia.
Jedno mnie tylko zastanawia: na cholerę były te wszystkie słowa kierowane do mnie ? Jestem człowiekiem -niestety- łatwowiernym i naiwnym...zwłaszcza względem osób , na których mi zależy.
To co dzisiaj usłyszałam przelało czarę goryczy...
poboli i przestanie.
Od dawna chciałam sama sobie to powiedzieć : nie warto. Ale coś wewnątrz mi nie pozwalało.
Teraz jestem pewna, że ktoś tu się mną nieźle zabawił , kurwa po prostu mi przykro. przykro.przykro.
Na dodatek zawiodłam się na Kacprze . Wszyscy faceci są tacy sami, kładę na was chuja . pluję na was. pierdolcie się .
Ciekawe ile jeszcze razy w moim życiu zostanę tak potraktowana...?
ale w sumie nie jestem zła.
Chcesz się bawić to się baw, w pełni to rozumiem-jesteśmy młodzi.
ALE szanuj przy tym innych . i mów wprost co myślisz...nie wódz za nos bez celu ...
to chyba ostatnia moja notka pisana gdziekolwiek z myślą o Tobie, przejdzie mi . Już dawno usunęłam się w cień , teraz to tylko formalność. Każde nasze spotkanie było przypadkiem.
Takim samym przypadkiem wypadniesz z mojego serca .
Kurwa, przed oczami mam ten piątkowy wieczór - wieczór , który poniekąd na nowo wszystko we mnie wzniecił i pozwolił uwierzyć wnas. Już nie chcę wiedzieć co to wszystko znaczyło...ile było warte... bo wiem, że mniej niż zero.
Dla Ciebie nawet teraz zrobiłabym wszystko. dlatego znikam - wiem ,że to Ci pomoże.
Potrzebuję mocnego papierosa...ale ograniczam. fuck it, nie bd psuła sobie zdrowia.
posłucham sobie Mettalicii i obiecuję na Boga - nigdy więcej nie zrobię sobie krzywdy.:)
ps. kocham Cię.
ps2: przepraszam za moje zbyt intensywne myślenie i czytanie miedzy wierszami.





















sytuacja bez wyjścia ... tak właściwie nawet nic się nie zaczęło więc bez wejścia.
Jedno mnie tylko zastanawia: na cholerę były te wszystkie słowa kierowane do mnie ? Jestem człowiekiem -niestety- łatwowiernym i naiwnym...zwłaszcza względem osób , na których mi zależy.
To co dzisiaj usłyszałam przelało czarę goryczy...
poboli i przestanie.
Od dawna chciałam sama sobie to powiedzieć : nie warto. Ale coś wewnątrz mi nie pozwalało.
Teraz jestem pewna, że ktoś tu się mną nieźle zabawił , kurwa po prostu mi przykro. przykro.przykro.
Na dodatek zawiodłam się na Kacprze . Wszyscy faceci są tacy sami, kładę na was chuja . pluję na was. pierdolcie się .
Ciekawe ile jeszcze razy w moim życiu zostanę tak potraktowana...?
ale w sumie nie jestem zła.
Chcesz się bawić to się baw, w pełni to rozumiem-jesteśmy młodzi.
ALE szanuj przy tym innych . i mów wprost co myślisz...nie wódz za nos bez celu ...
to chyba ostatnia moja notka pisana gdziekolwiek z myślą o Tobie, przejdzie mi . Już dawno usunęłam się w cień , teraz to tylko formalność. Każde nasze spotkanie było przypadkiem.
Takim samym przypadkiem wypadniesz z mojego serca .
Kurwa, przed oczami mam ten piątkowy wieczór - wieczór , który poniekąd na nowo wszystko we mnie wzniecił i pozwolił uwierzyć w
Dla Ciebie nawet teraz zrobiłabym wszystko. dlatego znikam - wiem ,że to Ci pomoże.
Potrzebuję mocnego papierosa...ale ograniczam. fuck it, nie bd psuła sobie zdrowia.
posłucham sobie Mettalicii i obiecuję na Boga - nigdy więcej nie zrobię sobie krzywdy.:)
ps. kocham Cię.
ps2: przepraszam za moje zbyt intensywne myślenie i czytanie miedzy wierszami.





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz